Najmłodsi zdobywcy Spisza

Uczniowie i przedszkolaki na zamku w Czorsztynie z widokiem na jezioro.

Armia najmłodszych, uzbrojona w plecaki większe od nich samych i zapasy żelków zdolne przetrwać epokę lodowcową, ruszyła na podbój Spisza. ​Naszym pierwszym celem była warownia w Czorsztynie. Nasza radosna brygada zdobyła wzgórze z takim impetem, że mury obronne poddały się bez walki. ​W międzyczasie Pan Przewodnik, wykazując się heroiczną odwagą, próbował ratować powagę sytuacji. Raczył nas zabawnymi opowieściami o dawnych czasach, rycerzach bez skazy i… endemitach. Dzieci słuchały z otwartymi buziami, choć część z nich była święcie przekonana, że „endemity” to jacyś rzadcy kuzyni Pokemonów… nie wyprowadzaliśmy ich z błędu. Chwilę później nastąpiło strategiczne oblężenie sklepiku z pamiątkami. Po hurtowym zaopatrzeniu się w drewniane kusze i miecze, nasza urocza gromadka zamieniła się w uzbrojoną po zęby gwardię… od razu, z paniami poczułyśmy się bezpieczniej.

​Z podkładu statku „Dunajec” podziwialiśmy Zalew Czorsztyński. Widoki zrywały czapki z głów… no dobrze… wiatr zrywał. Po bezpiecznym dobiciu do brzegu, nasza armia wkroczyła do Spiskiej Krainy. Oszalałym zabawom nie było końca. Energia, którą dysponowali wycieczkowicze, mogłaby spokojnie zasilić małe miasteczko. ​Na deser zostawiliśmy sobie seans w kinie 3D. Zdania były podzielone… Wtajemniczeni wiedzą o co chodzi.

Dziękujemy Panu Piotrowi, który w bardzo ciekawy sposób przekazał wiedzę przyrodniczą i historyczną najmłodszym.

Autorzy tekstu: Celina Błaszczyk, Weronika Murzydło